Ostatnio na rynku filmowym wprost roi się od kosztownych ekranizacji komiksów: najpierw 300 Franka Millera, później - po dość krótkim czasie - trzecia odsłona popularnego Spider-Man'a. Pierwszy z tych filmów doczekał się swojego odzwierciedlenia w postaci gry video w dość niedługim czasie, bo po około tygodniu od jego wydania. Na premierę trzeciej części gry traktującej o przygodach Człowieka-Pająka również nie trzeba było długo czekać, ponieważ jej premiera odbyła się w dniu wydania filmu. Należy przyznać już na wstępie - szału nie było.
Spider-Man zawsze mnie zachwycał: chodzi mi tu zarówno o komiksy, jak i filmy, które do tej pory zdążyły się ukazać. Zawsze zaskakiwały mnie one nagłymi zwrotami akcji, ciągłym trzymaniem w napięciu, a w przypadku filmów - niesamowitymi efektami specjalnymi. Co do gier mam mieszane odczucia - po dość przyjemnym spotkaniu z Ultimate Spider-Man (na GBA), czekało mnie rozczarowanie po Fantastic Four (PC), która przecież jest taka podobna...
Spider-Man 3: The Game można właściwie porównywać do Ultimate Spider-Man, z którą - jak już wspomniałem wcześniej - udało mi się już zetknąć. Są to gry podobne wizualnie, mają tego samego producenta (firmę Vicarious Visions) oraz „podobnego” (hmm…) wydawcę. Można doszukiwać się wielu podobieństw – pytanie tylko, po co? Jaki cel ma porównywanie czegoś starego, rzec by się chciało „wiekowego”, z czymś nowym, co powinno być cudem pod każdym względem? I tak wychodzi, że zataczam koło i wracam do początku mojego wywodu – czas jednak zająć się istotą recenzji, grą Spider-Man 3.
Oczekiwały jej miliony osób, tysiące ludzi cieszyły się z jej premiery, setki radowały się, iż zostanie wydana w wersji multiplatformowej. Wychodzi jednak na to, że nie warto było się cieszyć – a już na pewno nie z tego ostatniego. Powiem szczerze, że Spider-Man 3 mnie nie uwiódł. Być może dlatego, iż brak w nim większego dopracowania. Wydaje się, jakby autorzy z pośpiechu zapomnieli go poprawić, jakby nie włożyli w jego stworzenie wystarczająco dużo serca. Miałem nie wracać do porównań, jednak nie sposób ich ominąć – dziwi mnie, dlaczego Vicarious Visions tak mało wprowadziło ewolucji w swoim nowym dziele – zmian w stosunku do USM jest naprawdę niewiele. Nie mnie jest zastanawiać się nad tym, czy to wynikało z lenistwa, czy może ze zbyt wielkiego podziału pracy (multiplatformowość to, jakby nie patrzeć, cała masa roboty)…
Akcja nowego Spideyego przenosi nas do Nowego Jorku, gdzie jako tytułowy Spider-Man (w cywilu Peter Parker), stajemy przed dużym problemem. Nasz kostium został zainfekowany przez tajemniczego symbionta, który powoli przejmuję kontrolę nad nami, zmieniając przy okazji nie tylko kolor naszego kostiumu, ale także charakter: z dobrego na zły. Musimy oprzeć się mocy symbiontu zanim będzie za późno i przejmie nad nami całkowitą kontrolę – przy okazji staramy się pokonać swoich zaciekłych wrogów: Sandmana i Venoma.
Przed sięgnięciem po Spider-Mana 3 czytałem wiele recenzji dotyczących tej gry – ku mojemu zdziwieniu, były one raczej „na nie”. Przez moje niedowierzanie postanowiłem sprawdzić, i co? Misji, które rzekomo miały się tutaj pojawić, prawie nie ma – występują jedynie w szczątkowej postaci: „uratuj człowieka zamkniętego za drzwiami” czy „wydostań dziecko z płonącego budynku” (włączając spryskiwacz) to jak dla mnie żenada. Mimo, iż zadań nie trzeba wykonywać po kolei, nie da się odczuć czegoś takiego, jak swoboda. Wszystko jest raczej sztywne i szablonowe, na każdym etapie przydzielane są nam podobne misje. „Widowiskowe ataki z wykorzystaniem pajęczyny” – tak określają autorzy walkę w nowym Spider-Manie. Osobiście nic widowiskowego w niej nie zauważyłem, używanie cały czas tych samych ciosów może stać się nudne, a jedyną rzeczą, którą robimy za pomocą pajęczyny jest unieruchamianie wrogów (nie biorąc pod uwagę podciągania się na odległe ściany). To stanowczo za mało! Jedyną rzeczą, która może zadowolić, jest huśtanie się na sieci – no i oczywiście przekształcenia w symbionta, które zrobiły na mnie niemałe wrażenie.
Jeśli chodzi o oprawę graficzną to, na tle pozostałych elementów, wypada całkiem nieźle. Bardzo ładne, płynne animacje postaci robią wrażenie, a równie ciekawe tła poziomów, na których rozgrywa się akcja, stanowią duży plus gry. Krótkie historyjki przedstawione w postaci obrazków i opisów pod nimi nie robią dużego wrażenia – występują one bowiem w co drugiej grze na GBA. Nie jest to więc żadna innowacja, a jedynie mały dodatek.
Spider-Mana 3 w wersji na konsolkę Gameboy Advance (która powoli, stopniowo odchodzi do lamusa) jest grą niedopracowaną, opartą na starym szablonie, który został już wielokrotnie wykorzystany. Mimo jednak, iż nie wnosi ze sobą nic nowego, można przy niej spędzić kilka ładnych chwil. Tak, chwil – to jak najbardziej odpowiednie słowo.